Nawóz do trawy, a nawadnianie

2020-08-03

Rzecz w ogrodzie najbardziej podstawowa i wyda­wać by się mogło najprostsza. A jednak wiele upraw zawodzi z powodu niedoboru lub odwrotnie - nadmia­ru wody.


Nawóz do trawy, a nawadnianie gleby

Dzieje się tak dlatego, że na pytania: jak, kie­dy, ile i co podlewać, nie ma jednej odpowiedzi. Przede wszystkim same rośliny wykazują różne potrzeby w tym względzie, inne zasoby wody krążą w odmien­nych mikroklimatach, gospodarka wodna poszczegól­nych rodzajów gleb jest zróżnicowana. Wszystkie te aspekty wpływają na sposób i ilość wody, jaką zasilamy rośliny. Niemniej efekt tych zabiegów powinien być za­wsze taki sam - wyrównany bilans wodny w ogrodzie. Nie należy zapominać także o czymś takim, jak nawóz do trawy https://gardenstart.pl/pol_m_Nawozy_Do-trawnikow-164.html.


Z jednej strony trudno sobie wyobrazić ogród bez konewki, z drugiej zaś, jeśli nie jest to wyłącznie bal­kon czy niewielki taras, nie sposób dostatecznie za­opatrzyć rośliny w wodę tylko konewką. Stąd jeszcze inne systemy, jak: nawadnianie, zraszanie i deszczowa­nie. Każdy z nich wymaga specjalnych instalacji, a te najnowocześniejsze i zarazem najdroższe eliminują właściwie siłę ludzkich mięśni. Mowa tu o automatycz­nych systemach nawadniających z programatorami umożliwiającymi samoistne uruchamianie i wyłączanie nawadniania, nawet pod nieobecność właścicieli.


Ale nie tylko wysokie koszty są ciemną stroną takiego roz­wiązania. Także konieczność zaplanowania systemu do­prowadzania wody już na etapie projektowania ogrodu, zatrudnienie profesjonalistów i wysokie nakłady pracy w razie awarii czy wówczas, gdy zmieni się koncepcja zagospodarowania przestrzeni. Prostszą wersją zauto­matyzowanego podlewania są węże kroplujące oraz najróżniejsze formy zraszaczy połączonych z wężami. Węże kroplujące dozują wodę i jej dopływ w zależności od potrzeb, nie mocząc przy tym liści i nie zamulając gleby.


Rozkładamy je dowolnie, równolegle bądź spiralnie, zachowując odległość 40 cm między nitkami. Nieco mniej wygodne są zraszacze: mają ograniczony zasięg nawadniania, trzeba przenosić je z miejsca na miejsce i za każdym razem rozciągać wąż. Zainstalowa­nie każdego z tych rozwiązań wymaga wyprowadzenia w ogrodzie ujęcia wody. Nawóz do trawy także zasługuje na duże uznanie.


Podążając w ślad za trendami, ale i z przyczyn czy­sto praktycznych, warto zainstalować zbiorniki na deszczówkę. Mogą to być zwykłe beczki lub pojemniki z tworzywa ustawione pod rynnami, specjalne zamyka­ne zbiorniki z kranikiem lub cysterny ustawiane w za­cienionym zakątku ogrodu, a jeszcze lepiej wkopywane do ziemi. Zbiorników podziemnych nie trzeba opróż­niać na zimę, gdyż ziemia nie dopuści do zamarznięcia wody i ewentualnego rozsadzenia. Nawet z najprost­szych zbiorników na deszczówkę wodę możemy tło­czyć bezpośrednio do węży za pomocą pompy zanu­rzeniowej. Deszczówkę warto gromadzić nie tylko ze względów ekonomicznych. Jest to przede wszystkim najlepsza woda dla roślin - miękka, o odpowiedniej temperaturze.


Samo zaopatrywanie ogrodu w wodę, chociaż za­leżne od wielu wspomnianych aspektów, reguluje kilka ogólnych zasad obowiązujących w każdych warunkach. Przede wszystkim roślin nie podlewamy w południe. Z jednej strony zbyt wysoka temperatura prowadzi do dużych strat przez błyskawiczne odparowanie, z dru­giej - podlewanie w pełnym słońcu.